Blog

Nie daj się zrobić w konia z umową zawartą przez telefon!

  
Odbierając telefony od telemarketerów zawsze towarzyszy mi duża nieufność. Bo przecież oni wszyscy są opłacani po to, by klientom zaproponować taką ofertę, których nie odmówią. Nie mam jednak w zwyczaju zwyzywania tych ludzi od najgorszych, bo czymże są oni gorsi ode mnie? To jest ich praca, a ja mogę przecież kulturalnie odmówić, a następnie rozłączyć się - zajmie mi to dosłownie kilka sekund więcej. Podobnie postąpiłem i tym razem, o którym chcę teraz napisać, z tą różnicą, że konsekwencje były zgoła inne, niż można by było przypuszczać...
Majowy poranek, budzę się właśnie do życia, kiedy nagle dzwoni telefon. "UPC, witam pana" - słyszę w słuchawce. Tradycyjne powitanie, ale nie rozłączam się, bo akurat w UPC mam swoje usługi internetowe. Po krótkim wstępie, konsultant przeszedł do przekazania mi informacji, że oto bowiem od tej pory mogę dzwonić całkowicie za darmo na wszystkie polskie numery, jeśli tylko będę to czynić przez telefon VOIP. "Świetnie" - pomyślałem, ale mówię: "nie wiem, czy będę z tej usługi korzystał, gdyż nie mam i nie zamierzam mieć telefonu VOIP".

Na marginesie: telefon VOIP jest to zwykły aparat telefoniczny, przypominający nieco telefon stacjonarny. Zasadnicza różnica jest w sposobie połączenia takiego telefonu z siecią. Zwykły telefon stacjonarny podłączony jest kablem z siecią telefoniczną PSTN (obsługująca najbardziej rozpowszechnioną sieć analogową POTS, wykorzystywaną przez Telekomunikację Polską, a później i nadal przez Orange) albo czasami w większych miastach ISDN, z kolei telefon VOIP jest podłączony bezpośrednio do internetu.

Na moją deklarację konsultant nie odpowiedział. Zapytałem więc, czy na pewno za darmo i czy zatem mam rozumieć ten jego telefon do mnie jako informację. Przyznaję, w tym momencie moja czujność spadła, gdyż po prostu pomyślałem, że UPC uaktualnia swoją ofertę o darmowy telefon VOIP i informuje swoich klientów, że od teraz mogą sobie również z niego korzystać. "Tak, tak" - usłyszałem. Po takim zapewnieniu nie drążyłem tematu dalej, do niczego się przecież nie zobowiązywałem, po prostu wysłuchałem komunikatu, wyraziłem swoje zdanie, zapytałem, czy na pewno za darmo - i koniec.

Kilkanaście dni później, w natłoku codziennych obowiązków, zorientowałem się, że należy powoli złożyć wypowiedzenie umowy, która mi właśnie miała minąć. W UPC jest taka zasada, że koniec okresu zobowiązania nie oznacza automatycznie wygaśnięcia umowy. Spojrzałem więc na stronę UPC i wówczas zobaczyłem, że data końca umowy wcale nie jest wyznaczona na koniec czerwca, tylko na maj... 2018 roku! Chwytam za telefon, dzwonię i pytam, co to ma znaczyć? Po dłuższej wymianie zdań okazało się, że kilka tygodni temu, przez telefon renegocjowałem swoją umowę, został mi dodany ten nieszczęsny telefon VOIP, ale jednocześnie umowa została przedłużona na kolejne 24 miesiące. Patrzę jednocześnie na fakturę i rzeczywiście: koszt internetu został obniżony o 10 zł, by za 10 zł został dołączony telefon. Ot, takie za darmo!

Od razu skojarzyłem fakty i mówię, że to nieuczciwe co zrobili, bo ja się nie zgadzałem na żadną nową umowę, szczególnie na kolejne 2 lata, kiedy nie wiem nawet, co wtedy będę robił i z jakiego internetu będę chciał korzystać. Konsultantka powiedziała jedynie, że ona nic nie może, bo okres 14 dni wypowiedzenia minął i jedyne co mogę, to tylko zgłosić reklamację do ich działu sprzedaży. Odłożyłem słuchawkę, wiedziałem już wtedy, że na żadną reklamację zgodzić się nie mogę. Czymże jest nawet ten ich cały regulamin?

W tym momencie przypomniałem sobie, że przecież jakiś czas temu parlament nowelizował ustawę o prawach konsumenta. I faktycznie, po przejrzeniu Ustawy o prawach konsumenta z dn. 30 maja 2014 (z późniejszymi zmianami, które właśnie okazały się kluczowe) znalazłem artykuł 20, ustęp 2, który brzmiał:

"Jeżeli przedsiębiorca proponuje konsumentowi zawarcie umowy przez telefon, ma obowiązek potwierdzić treść proponowanej umowy utrwaloną na papierze lub innym trwałym nośniku. Oświadczenie konsumenta o zawarciu umowy jest skuteczne, jeżeli zostało utrwalone na papierze lub innym trwałym nośniku po otrzymaniu potwierdzenia od przedsiębiorcy."

Oznacza to tyle, że po takiej rozmowie telefonicznej, powinno przyjść do mnie potwierdzenie zawarcia nowej umowy, na które ja powinienem pozytywnie odpowiedzieć, zgadzając się na warunki. Potwierdzenie (jak się później okazało) przyszło do mnie, do SPAM-u, ale ja na nie w ogóle nie odpowiedziałem - co zatem można potraktować, że umowa jest nieważna. Dodatkowo konsultant wprowadził mnie w błąd, bo komunikat jaki mi przekazał nie był wcale informacją, lecz propozycją nowej umowy. Napisałem pismo, w którym wszystko opisałem, zaznaczyłem, że w przypadku negatywnej odpowiedzi będę musiał zawiadomić Rzecznika Konsumenta, a następnie wysłałem do UPC.

Po jakimś czasie przyszła odpowiedź, zadzwoniła kolejna konsultantka, które powiedziała, że moje roszczenia zostały uznane. Cóż, nie wyobrażałem sobie innej opcji, zważywszy na to, że z telefonu VOIP w ogóle nie korzystałem. Nie wiem jednak, jakby się cała sprawa skończyła, gdybym jednak próbował reklamować umowę w samym UPC. Na co bym się miał powołać? Na regulamin UPC? Śmiech na sali, ale poprzednia konsultantka też nie powiedziała całej prawdy, jakie prawa mi przysługują w tej sytuacji.
Cóż mogę Wam na koniec polecić? Bądźcie z gruntu nieufni do wszystkich konsultantów i telemarketerów. Nie zgadzajcie się na umowy zdalne, podpisywane na szybko, bez przeglądania szczegółowego cennika, bez zrozumienia tego, co się podpisuje. Pośpiech zawsze działa na Waszą niekorzyść. I też jeszcze jedna porada, z mojego ostatniego doświadczenia: sprawdzajcie status swoich umów przez internet (o ile się da), szczególnie po dziwnych rozmowach telefonicznych. Może się okazać, że zostaliście wmanewrowani w niezłą umowę, niby bez zmiany kwoty, ale ze zmianą data końca jej trwania.

Rzymianie mówili: ignorantia iuris nocet. Niech to będzie puentą tego artykułu.

Podobał się artykuł? Myślę, że tak. :) Czekam na Twój komentarz poniżej. Bądź ze mną na bieżąco na Facebooku i obserwuj mnie na Twitterze.
5072
WYŚWIETLEŃKOMENTARZE


BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO
NA FACEBOOKU I TWITTERZE  

5072
WYŚWIETLEŃKOMENTARZE





WYŚLIJ
E-MAILEM

WERSJA
DO DRUKU

SUBSKRYBUJ
KANAŁ RSS


BĄDŹ ZE MNĄ NA BIEŻĄCO
NA FACEBOOKU I TWITTERZE


PODAJ E-MAIL I ZAPISZ SIĘ
DO NEWSLETTERA


Komentarze 

OD NAJSTARSZYCH  •  OD NAJNOWSZYCH
  
AKCEPTUJĘ ZASADY
Ewelina
17.02.2017, 03:20 #1
Mam identycznąsprawę z tym, że w taki sposób wrobiono mojego tatę w Netii. Teraz czekam na nagranie z rozmowy.Co gorsze zrobiono to w sierpniu 2016, cały czas myśleliśmy, że mamy umowę na czas nieokreślony.W styczniu chcieliśmy przenieść się do innego operatora, a tu że mamy umowę do sierpnia 2018.Nie dostaliśmy żadnego maila, chyba że był w spamie. Czy jest jeszcze szansa na zerwanie tej umowy ?
ODPOWIEDZ    NAPISZ NOWY
17.02.2017, 15:56 #2
@Ewelina: Zapis rozmowy to nie wszystko, "na gębę" nie da się takich spraw załatwiać, musi być jakiekolwiek trwałe, pisemne potwierdzenie, zresztą pisałem o tym wyżej. Wystąpienie o nagranie, to tak na dobrą sprawę nic nie zmienia, ale warto się o to postarać. Najwyżej dowie się Pani, kiedy dokładnie rozmowa została przeprowadzona, przez kogo i usłyszy Pani, jak Tato był bezczelnie wkręcany. Tu trzeba powziąć kroki stricte prawne. Napisać pismo, powołać się nie na regulaminy Netii czy jakieś inne, ichniejsze dokumenty, tylko na Ustawę, którą przytoczyłem wyżej. I cóż, walczyć, jednocześnie twierdząc, że tą rzekomą umowę uznaje się jako niezawartą, bo nie było pisemnego potwierdzenia i tyle. W razie problemów polecam skontaktować się z Powiatowym Rzecznikiem Konsumentów, który jest w Starostwie właściwym dla Pani miejsca zamieszkania. On jest po to, żeby pomagać rozwiązywać takie problemy, oczywiście za darmo. Ale miejmy nadzieję, że pismo do Netii wystarczy. Proszę pisać bez emocji, tylko fakty: kto, kiedy, gdzie, powołać się na ustawę i koniec. Proszę się dowiedzieć też, w jaki sposób wysyłać do nich takie pisma: czy wystarczy wysłać mailem do Netii, czy przez formularz na stronie, czy może trzeba wysłać pocztą. W ostatnim przypadku radzę zapłacić więcej za znaczek, dokupić polecony z potwierdzeniem odbioru, nie będzie wtedy argumentów, że nie dostali listu. Życzę powodzenia! :)
ODPOWIEDZ    NAPISZ NOWY
Pasja. Każdy ma swoją
Twitter
Newsletter
Podaj swój e-mail i zawsze bądź na bieżąco!
Wiadomości rozsyłam następnego dnia rano po publikacji nowego artykułu.
Tak samo jak Ty nie lubię spamu.